Cześć,
Jeśli tutaj trafiliście to zapewne przeżywacie ciągle nawracające anginy i myślicie o wycięciu migdałków. Moja historia jest podobna. Będąc dzieckiem miałem wycięty jeden migdał, chociaż podczas operacji miały mi być usunięte dwa migdałki. Z niewiadomych dla mnie do dzisiaj powodów tak się nie stało. W tym samym dniu zaczęły się moje kłopoty, które trwały dwadzieścia sześć lat do czasu zabiegu zmniejszenia migdałków.
Zanim do tego doszło właściwie każde wyjście bez szalika w chłodny dzień kończyło się bólem gardła i braniem wszystkich możliwych tabletek. Był on zawsze czerwony nawet, gdy nie byłem przeziębiony. Nie jest to sytuacja komfortowa, o czym sami zapewne wiecie. Owszem na wizytach pojawiał się temat wycięcia migdałków. Po przyjściu do domu wertowałem strony w poszukiwaniu informacji o wycięciu i wtedy zaczynał się strach, że boli, że długo dochodzi się do siebie i w sumie jest źle, ale jestem oswojony więc lepiej nic nie ruszać. Wszystko trwało dwadzieścia sześć lat za nim poszedłem do innego lekarza, który w sekundę stwierdził, że migdał nie kwalifikuje się do wycięcia tylko zmniejszenia. Termin został wyznaczony na 28 lutego nie pozostało mi nic innego jak szukać informacji o tym czym jest zmniejszenie. Nie znalazłem satysfakcjonujących informacji, dlatego teraz sam piszę tego bloga do osób, które stoją przed tym samym dylematem.